- Nieprawda. A dzięki komu zostaniesz lady Kilcairn? Na pewno nie dzięki pannie

- Niewiele. Kiedy spytałem go o córke, powiedział, ¿e nie
obaj wylądowaliście w szpitalu. Pan nie widzi odtąd na jedno oko, a McCallum miał chyba pęknięte żebra i
Osłupiała.
wszystko w porzadku.
kciuk do buzi.
ciebie idiotkę, Shelby - powiedział, powoli kiwając głową, jakby zgadzał się z samym sobą - i to nie jestem ja.
innych stolikach, w rogu jakas para w srednim wieku jadła
- Jestem pewna, ¿e klucze Eugenii wkrótce sie znajda. -
Modliła sie, ¿eby to nie ona była odpowiedzialna za
barku, po czym wyciągnął butelkę szkockiej. - A poza tym on jest dla ciebie za stary.
ilekroc na zdjeciach pojawiał sie jej ojciec, cos sie w niej
żywopłot również starannie utrzymany. Shelby wyobrażała sobie, że basen na tyłach domu, w kształcie nerki, nadal
Zaparkowała blisko garażu, obiegła żywopłot i pognała przez furtkę na schody na tyłach rezydencji. Z każdym
Dowiedziała sie, ¿e kilka lat wczesniej naderwała sciegno w


metalowej obudowy. Znalazła się w nieco gorszej sytu-

Marla nawet nie drgneła. Kilka sekund pózniej do garderoby
Carmen ze słuchawka w dłoni.
były lekko uchylone. Cicha muzyka - instrumentalna wersja

powinnas urodzic syna.

- Liz bardzo dobrze wygląda... Wydoroślała, dojrzała.
- Ja...
- Tak - powtórzyła spokojnie. - Zabiłaś swojego ojca.

Rozpoznała ten głos i zrobiło jej się niedobrze. Ross McCallum. Było w nim coś, co budziło jej nieufność. Znała

- Twoje poprzednie guwernantki nie zajmowały tego pokoju?
- Skąd wiesz?
kryształ. - To twój rodzinny obowiązek! Obowiązek!